RZUTZA3.PL INNE TREŚCIREKORD-FREKWENCJI-I-POGROM-NA-PODPROMIU-SOKO-ANCUT-GORA-W-DERBACH-PODKARPACIA

Rekord frekwencji i pogrom na Podpromiu! Sokół Łańcut górą w derbach Podkarpacia

28/12/2024 20:10
Sebastian Maślanka / Muszynianka Sokół Łańcut

Tego dnia w rzeszowskiej hali Podpromie zasiadło aż 4304 kibiców, ustanawiając nowy rekord frekwencji w rozgrywkach! Na trybunach panowała wyjątkowa atmosfera, jednak na parkiecie dominowała drużyna Sokoła Łańcut. Choć w drugiej kwarcie gospodarze zdołali zbliżyć się do rywali na kilka punktów, co rozbudziło nadzieje miejscowych fanów, okazało się to chwilowym przebłyskiem. Po przerwie sytuacja na boisku zmieniła się na korzyść Sokoła w sposób druzgocący dla Resovii. Gospodarze przegrali drugą połowę aż 32:61, podczas gdy po dwóch kwartach tracili do rywali jedynie 13 punktów – różnicę, którą wiele zespołów potrafi odrobić w jednej kwarcie. Tym razem jednak gospodarze nie zdołali sprostać wyzwaniu, a to Sokół triumfował w derbach Podkarpacia, pokazując pełnię swojej siły. W drużynie Resovii wyróżnił się Oleksandr Mishula, nowy nabytek klubu, który zdobył 26 punktów i dorzucił 5 zbiórek, dając z siebie wszystko w tym trudnym meczu. Po stronie Sokoła najlepszymi zawodnikami byli Filip Małgorzaciak, który zanotował 26 punktów i 7 zbiórek, oraz Jakub Stupnicki, autor 19 punktów. Dzięki ich znakomitej formie Sokół odniósł pewne i przekonujące zwycięstwo.

1 KWARTA

Obie drużyny chciały rozpocząć mecz od mocnego akcentu, ale żadnej z nich się to nie udało. Na pierwsze punkty musieliśmy czekać ponad minutę. Po skutecznym bloku na Młynarskim, Biram Faye popisał się szybkim kontratakiem i pewnie wykończył akcję 2+1, zdobywając pierwsze punkty dla Łańcucian. Gospodarze długo nie mogli przełamać swojej niemocy ofensywnej – pierwszych punktów Resovii doczekaliśmy się dopiero po ponad trzech i pół minutach. Wcześniej, nawet z linii rzutów wolnych, Krzywdziński nie zdołał trafić ani razu, marnując obie próby. Słaba skuteczność Resovii zmusiła trenera Bychawskiego do wzięcia przerwy na żądanie przy stanie 0:10. Dopiero po tej interwencji pierwsze punkty dla gospodarzy zdobył nowy ukraiński zawodnik klubu z Rzeszowa – Oleksandr Mishula, trafiając z półdystansu. W dalszej części kwarty obraz gry niewiele się zmienił – dominowali goście, a jedyne punkty dla Resovii zdobywał wspomniany Mishula, dorzucając do wcześniejszego rzutu jedną celną trójkę. Dopiero po około siedmiu minutach gry gospodarze zaczęli wyglądać lepiej, grając odważniej i bardziej solidnie. Jednak ich głównym problemem były faule – aż siedem przewinień w pierwszej kwarcie. Końcówka tej części meczu była chaotyczna z obu stron, a przez ostatnie dwie minuty nie padły żadne punkty. Mimo tego gospodarze zdołali nieco zmniejszyć straty, kończąc kwartę wynikiem 9:18 na korzyść gości.

2 KWARTA

Lepiej w tę odsłonę weszli gospodarze, przynajmniej na początku. W pierwszych 60 sekundach zdobyli 5 punktów, zmniejszając stratę do zaledwie 4 oczek. Bohaterem Sovii był nowy nabytek z Ukrainy – Oleksandr Mishula, który po 11 minutach gry miał już na koncie 12 punktów, stanowiących większość dorobku swojej drużyny. Kiedy gospodarze zdecydowali się na pressing na całym boisku, gra stała się bardziej wyrównana, a obie drużyny poprawiły skuteczność zarówno w ataku, jak i w obronie. Wśród gości od początku meczu wyróżniał się Biram Faye – jego agresywne wejścia pod kosz i walka na tablicach podobały się kibicom z Łańcuta. Zespół przyjezdny narzucił szybsze tempo gry, co pozwoliło im na błyskawiczne zdobycie 6 punktów i ponowne wypracowanie 9-punktowej przewagi. Na wyróżnienie zasłużył również Maciej Puchalski – młody Polak w zaledwie 3 minuty rzucił 9 punktów, co pozwoliło gościom powiększyć przewagę do 14 punktów. Chwilę później jednak popełnił faul niesportowy, co dało Resovii szansę na zmniejszenie strat. Gospodarze zdobyli w tej akcji 3 punkty – jeden z rzutu wolnego (Zaguła) oraz dwa po celnym rzucie Kacpra Młynarskiego. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem gości 46:33. Gospodarze muszą zdecydowanie poprawić jakość swojej gry, skuteczność rzutów oraz organizację w obronie, jeśli chcą realnie myśleć o odwróceniu losów spotkania.

3 KWARTA

Zawodnicy Sokoła, po chwili wyrównanej gry, szybko powiększyli swoje prowadzenie. Najpierw popisali się świetną zespołową akcją zakończoną celną trójką, a chwilę później dołożyli skuteczną akcję 2+1, zwiększając przewagę do 52:38. Następnie trafili dwie kolejne znakomite akcje w ataku, co dało im prowadzenie aż 22 punktami dzięki serii 12:2. Gospodarze nie zamierzali jednak poddać się bez walki i starali się nawiązać rywalizację. Tego dnia jednak, na Podpromiu, niepodzielnie królował Sokół. Świetna forma strzelecka gości i niemoc Resovii w ataku wymusiły reakcję trenera Wojciecha Bychawskiego, który poprosił o przerwę na żądanie. Mimo to, po niespełna pięciu minutach na boisku doszło do niewielkiego starcia między zawodnikami. Na szczęście incydent zakończył się bez konsekwencji w postaci dyskwalifikacji czy eskalacji konfliktu. Gospodarze wciąż zmagali się z fatalną skutecznością z linii rzutów wolnych, trafiając zaledwie 3 z 11 prób, co dawało jedynie 27% skuteczności w tym elemencie gry. W tym czasie Filip Małgorzaciak był bezlitosny dla obrony Resovii, trafiając dwie celne trójki w dwóch kolejnych akcjach. Rzeszowianie próbowali forsować grę pod kosz, ale nieskutecznie – ich akcje były regularnie zatrzymywane przez dominującego w obronie Senegalczyka, Birama Faye. Strzały z dystansu również nie przynosiły efektu. Gdy do końca trzeciej kwarty pozostało 2 minuty i 25 sekund, Sokół prowadził już różnicą 31 punktów. Gospodarze próbowali zmniejszyć straty, ale bez większych sukcesów. Sokół z kolei świadomie spowolnił grę, kontrolując przebieg spotkania. Kwartę zakończył Koperski, skutecznie wjeżdżając pod kosz i trafiając za dwa punkty.

Przewaga Sokoła w statystykach była wyraźna i oddawała obraz gry na parkiecie. Resovia zanotowała zaledwie 22 zbiórki w porównaniu do aż 40 po stronie gości, co pozwalało drużynie z Łańcuta na dominację zarówno w defensywie, jak i w ofensywie. Również skuteczność rzutów była znacząco na korzyść Sokoła – gospodarze trafiali zaledwie 38% swoich prób, podczas gdy przyjezdni utrzymywali solidne 52%.

4 KWARTA

W miarę trwania czwartej kwarty wynik pozostawał bez większych zmian – Sokół nie tylko kontrolował grę, ale systematycznie powiększał swoją przewagę. Przyjezdni bawili się grą, wykazując pełne zaangażowanie i nie odpuszczając do ostatniej syreny. Na trybunach panowała jednak prawdziwa koszykarska fiesta. Kibice obu drużyn – zarówno Resovii, jak i Sokoła Łańcut – zadbali o głośny doping i fantastyczną atmosferę, godną święta sportu. Na parkiecie dominacja Sokoła była jednak przytłaczająca. Resovia zakończyła mecz z tragiczną skutecznością rzutów na poziomie 36% i wyraźnie przegrała walkę na tablicach – 27:53. W przeciwieństwie do gospodarzy, Sokół grał efektownie i efektywnie, imponując szybkim tempem gry, zespołową współpracą oraz wysoką skutecznością rzutów. Pod wodzą trenera Macieja Klimy zespół z Łańcuta pewnie zmierzał po zwycięstwo. Największa przewaga Sokoła wynosiła aż 44 punkty – wynik, który podkreślał ich pełną kontrolę nad meczem. Gospodarze natomiast ani przez moment nie prowadzili w tym spotkaniu, co tylko uwydatniało różnicę poziomów między drużynami tego dnia. Warto jednak wyróżnić kibiców, którzy mimo wyniku pokazali prawdziwą pasję i oddanie dla swoich drużyn, tworząc niezapomnianą oprawę meczu. Atmosfera na trybunach była jednym z nielicznych pozytywów dla Resovii w tym spotkaniu.

OPTeam Energia Resovia Rzeszów 65 - 107 Muszynianka Sokół ŁańcutPUNKTOWALI:

OPTeam Energia Resovia Rzeszów 65 - 107 Muszynianka Sokół Łańcut

PUNKTOWALI:

Resovia: Mishula 26, Zaguła 10, Formella 9, Koperski 7, Margociok 5, Młynarski 4, Krzywdziński 4Sokół: Małgorzaciak 26, Stupnicki 19, Kaszowski 17, Faye 12 (12 zbiórek), Puchalski 11, Struski 9, Kędel 7, Czerwonka 6

Resovia: Mishula 26, Zaguła 10, Formella 9, Koperski 7, Margociok 5, Młynarski 4, Krzywdziński 4

Sokół: Małgorzaciak 26, Stupnicki 19, Kaszowski 17, Faye 12 (12 zbiórek), Puchalski 11, Struski 9, Kędel 7, Czerwonka 6